25/02/2009 22:08 ● informacje ● autor: →makojad
Safari 4 Beta. Pierwsza od lat wersja programu pełna zasadniczych zmian. Jedni się zachwycają, inni podchodzą z rezerwą. Jedni po kilku chwilach wpadają w nieco bezkrytyczną euforię, inni badają rzecz na różne strony i nie są przekonani.
A ja? Moi czytelnicy zauważyli pewnie, że w Safari mam upodobanie. Dodam, że od dawna - pamiętam nawet jeszcze jak zagryzałem zęby przy Windows XP, gdy zastanawiałem się ze zdziwieniem: 'dlaczego nie ma Safari na Windows?' I wtedy przyszłoby mi czekać jeszcze parę lat, ale na szczęście z przeglądarką zapoznałem od tej lepszej makowej strony.
Na moją pełną recenzję poczekacie jeszcze chwilę, bo nie przywykłem wydawać kategorycznych ocen w pośpiechu.
Dosłownie parę słów o zmianach z mojej perspektywy, a potem do sedna - dokonywania wyborów.
GUI
Z początku nieprzekonany do nowego GUI, po czasie zobaczyłem w nim i więcej logiki, i mniej sensu (porównując do Safari 3). Plus, jak się wydaje, zrobiono wiele (np. Top Sites), by zrzuty ekranu na stronie Apple wyglądały urokliwie i nowocześnie. I zdaje się, że dopiero to na niektórych podziałało, pomimo że Safari od lat uroku nie brakuje. A już na pewno nowoczesności, gdyż w tej przeglądarce ważna jest...
Technologia
Tutaj jedno się nie zmieniło (no, zmieniło, na jeszcze lepsze) - WebKit to cały czas najnowocześniejszy silnik wyświetlania stron internetowych. Na ten temat będę miał więcej do powiedzenia w innym terminie.
Funkcjonalność
Moi drodzy, jest granica, do której funkcjonalność przeglądarki internetowej daje satysfakcję z używania oraz ułatwia pracę, a za którą znajduje się uprzedmiotowienie tego, co można nazwać "zachłannością tysięcy plug-inów". Safari 4 wciąż mieści się naturalnie w granicach dobrego smaku i zdrowego rozsądku.
Działanie
Może jestem szczęściarzem, ale Safari 4 nie sprawiła mi jak dotąd żadnych problemów, prócz nieujętego w żadne ramy, nagłego pożerania mocy procesora w pierwszych godzinach po instalacji - ustabilizowało się.
Podzielę się jednym bardzo pozytywnym spostrzeżeniem - poprawiła się zauważalnie (nie drastycznie) płynność przewijania - czyli to w czym bryluje Mighty Mouse. Safari 4 + Mighty Mouse - moja recepta na przeglądanie stron internetowych. Polecam.
Sztuka wyboru
Co najbardziej zaimponowało mi w najnowszej propozycji Apple, to możliwość ustawienia opcji GUI tak, że nie odróżnimy Safari 4 od Safari 3. No chyba, że po efektywniejszej pracy całej aplikacji, szybkim otwieraniu stron i płynniejszym przewijaniu.
W wielu miejscach, m.in. u Bartosza Skowronka, możemy przeczytać jak dostosować Safari do własnych upodobań, w tym - jak to przekornie określił Bartosz - jak 'poprawić'. (?)
Ja nie użyję takiego zwrotu, gdyż niczego bym nie poprawiał. A mam na myśli dokładnie - nie poprawiałbym sytuacji, w której mam wybór między starym, a nowym GUI. Mogę wtedy dokonywać porównania, oceny, przyzwyczaić się, odzwyczaić się itd. A że bywa trudna owa sztuka wyboru, przygotowałem sobie i wszystkim zainteresowanym małą pomoc - aplikację, która ułatwia dokonywanie wszystkich ustawień i przywracanie dokonanych zmian w prosty sposób. Nie trzeba więc uciekać się do Terminala. Ale aplikacja umożliwa jeszcze zmianę czegoś, co uważam za jedyną grubą pomyłkę w nowej becie - kwadratowych ikonek zamknięcia na wcześniejsze, okrągłe, w stylu OS X - czyż nie wyglądają lepiej?.
Aplikacja do ściągnięcia dla chętnych. Działa na 10.3 i nowszych (+ Leo naturalnie - była testowana). Aplikacja była robiona szybko, więc nie spodziewajcie się wiele - robi to co ma robić. Na razie nie ma raportów o błędach, ale jeśli komuś wystąpi błąd, proszę o kontakt, postaram się poprawić.
19/02/2009 00:13 ● informacje ● autor: →makojad
Urlop nieplanowany, lecz stał się faktem, z powodu różnych zawi(ch)rowań i zakrzywień makojadowej rzeczywistości. Stąd też informacja o nim nie przed, ale po. ;) Każdemu, kto tu zaglądał, przez przypadek lub nie, dziękuję za cierpliwość. Wszystkich czekających na mailowe odpowiedzi przepraszam - zaległości nadrobię na dniach.
W każdym razie wracam do pisania. Mam kilka ciekawych informacji i spostrzeżeń, którymi zechcę się podzielić w najbliższych dniach. Zapraszam.
07/02/2009 19:48 ● informacje ● autor: →makojad
Stało się! Użytkownicy OS X Leopard, którzy korzystają z Blipa, otrzymali wreszcie w pełni funkcjonalnego klienta - zapowiadanego od jakiegoś czasu ABlipa, autorstwa zespołu programistyczno-projektanckiego pod kierownictwem Pawła Nowaka. Aplikacja jeszcze szlifuje się w wersji beta, ale już publicznie i dynamicznie. Gratulacje dla autorów!
Chciałbym móc napisać coś o samym programie, ale ponieważ używam wciąż 10.4 (tak, tak, jestem zapóźniony, ale bez kompleksów - Tygrys to fantastyczny OS), nie napiszę nic, bo... nie mogę aplikacji uruchomić. Tych, którzy w tym miejscu spodziewaliby się wątku "dlaczego ABlip nie na Tygrysa?", rozczaruję - rozumiem decyzję autorów programu. Dla mnie to po prostu kolejna sytuacja, gdy napotykam na aplikację z tagiem 'Leopard only' (choć może w tym miejscu nie omieszkam wysłać zainteresowanych np. wrzucaniem obrazkow na Blip z 10.3 i 10.4 do tego wpisu ). Przyzwyczaiłem się, że Tygrys swoje 5min. już miał i jedynym sposobem by skorzystać z wielu nowych aplikacji jest kolejny numerek OS X - takie życie.
Ponieważ o ABlipie mogę sobie tylko poczytać co piszą inni (i popatrzeć na screeny), siłą rzeczy zainteresowało mnie ciekawe zjawisko - wachlarz reakcji blipowiczów na ABlip. A reakcji jest sporo i są bardzo zróżnicowane. Zrozumiałe to, bo apetyt na tę aplikację rósł od dawna, podsycany od czasu do czasu przez autorów kolejnymi zapowiedziami i małymi nowinkami dla ciekawskich. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że ABlip jest pierwszą aplikacją na Maka polskiego autorstwa, która była tak bardzo oczekiwana (bo potrzebna) i której premiera wzbudziła tyle emocji.
Przyglądając się reakcjom, miałem jedno bezpośrednie, ogólne spostrzeżenie - owszem, to bardzo dobrze, że rodzą się uwagi co do działania aplikacji, funkcji, które można dołączyć, itd. (szczególnie, że program w wersji beta, więc można się spodziewać błędów). Ale rzeczą mniej godną uznania jest fakt, że opinie są bardzo chaotycznie i niedbale serwowane przez użytkowników. Z punktu widzenia programisty (a sam coś sklecam, więc rozumiem tę perspektywę) naprawdę pomocni są ci użytkownicy, którzy spokojnie i rzeczowo zbierają swoje uwagi, by potem w sposób uporządkowany i życzliwy je przedstawić. Pomaga to po prostu w określaniu kierunku ewentualnych zmian - jeśli kształt aplikacji wymaga ich dokonania, czy po prostu w wyznaczaniu rozwoju. No i druga niebagatelna rzecz - stworzenie dobrej aplikacji wymaga czasu, który jest niezbędny (nie da się od ręki, ot tak, czegoś zmienić). Czas działa z reguły na korzyść. Oczywiście na korzyść dla obu stron - pośpiech nikomu nie służy, także twórcom.
Naturalnie powyższy paragraf nie ma na celu zabraniania reakcji "na gorąco". A tychże w przypadku ABlipa było bardzo, bardzo wiele. I dobrze. Bo też Blip jest miejscem gdzie chęć dzielenia się opiniami "na gorąco" znajduje swoje ujście - czy to podczas relacji z Macworld, czy premiery ABlipa. Postanowiłem więc przyjrzeć się dokładniej, co też blipowicze pisali nt. swojego nowego programu. Muszę powiedzieć, że reakcje były bardzo zróżnicowane - od niezadowolenia do zachwytu, od rzeczowych po absurdalne.
Śledziłem wszystkie i przyznam, że wypisałem sobie kilka(naście?), z myślą, by pokazać je Wam pod specyficznym kątem, mianowicie - Z PRZYMRUŻENIEM OKA I ODROBINĄ SATYRY ;).
Poczytajcie je sobie więc poniżej, ale tym razem zupełnie nie biorąc na serio, co pisano na gorąco nt. ABlipa. Każde zacytowane blipnięcie opatrzyłem sobie swoim komentarzem w kursywie, na początku lub na końcu (dołączcie sobie w myślach uśmieszek do każdego komentarza), do każdego podany jest link do oryginału, tam gdzie trzeba są dołączone fotki. Teksty blipów są w formie oryginalnej, z zachowaną oryginalną pisownią, itd. A cytaty oczywiście pochodzą z tagu #ablip
UWAGA!: Poniższe cytaty nie mają na celu napiętnowania czy wyśmiania kogokolwiek lub czegokolwiek, zwrócenia uwagi na czyjąkolwiek wypowiedź albo opinię, czy nadania celowo określonego znaczenia czyjemukolwiek komentarzowi!
Zebrawszy je, chcę zachęcić do spojrzenia na nie z humorystycznej perspektywy, pod mniej poważnym kątem ;) Wiele sensów zostało celowo zniekształconych za pomocą komentarza, na użytek satyry. Autorzy blipnięć nie byli wybierani czy selekcjonowani pod żadnym względem (oprócz oczywiście autorów programu, którzy wybrani zostali pod kątem tego, że są autorami programu. ;)
To treść blipnięć, subiektywnie odbierana, była jedynym kryterium do sporządzenia cytatów i komentarzy (na mnie też satyra się znalazła). Jeśli ktoś jednak, w nieprzewidywalny dla mnie sposób, poczuje się urażony czy dotknięty (co stanowczo odradzam ;), za jego prośbą usunę jego blipnięcie (mam nadzieję, że nie będę musiał).
A oto i one!
Na początek komentarze, które można było odczytać jako na swój sposób zabawne:
Podziały społeczne wg avatarów - b4it: Dlaczego jedni mają avatary a inni nie w #ABlip.ie? Są lepsi? link
suchy: raz dwa trzy raz dwa trzy proba #ablip link - wyszedł ładny walczyk
toxicbeaver: test obrazków w #ablip obrazek link - testowy obrazek mowi wszystko
Dać palec, chcą rekę - popydo: Dawać #ablip.a!... A nie, to już było. To teraz... Dawać nowy #appleblog! ;)
pioo: Chłopaki .... ja nie widzę co wy do mnie piszecie #ablip :( obrazek link - i na potwierdzenie użytkownik zamieścił zrzut ekranu, który, by wysłać, musiał zobaczyć
Avatary są jak dobre wspomnienia... - moridin: A mi avatary wróciły na moment i znowu zniknęły #ablip link
Komentarz fana motoryzacji + lekka tęsknota za fiołkami - kali187: [blip] #ablip Ależ ^ludwik. On karoserię ma. I drzwi... Ale, że na razie nie jest ladnie wymalowana we fiolki. Takie prawo prototypu. link
Komentarz kibica piłki nożnej + nechęć do fiołków - newkind: #ablip ^kali187 ja tam mam nadzieję, że bez żadnych fiołków wytrzyma do końca, aczkolwiek z pewnymi zmianami link
miwsio: Cholera, premiera #ablip.a akurat w dniu mojej najcięższej nauki :/ no, ale nie godzi się nie potestować... link - przynajmniej jeden test będzie zaliczony...
Oczywiście nie obyło się bez superszybkich i rozjaśniających umysł porad ;) :
Makjuzerzy nie wiedzą gdzie jest klawisz spacji - pioo: #ablip Czy nie wydaje się Wam że po kliknięciu na cytat odrazu powinno dodawać się spacja tak żeby tekst pisany nie łączył się z linkiem??? link
kozzie: #ablip marudząc jeszcze, program powinien automatycznie wpisywać tag na początku, kiedy się na niego kliknie w jakiejś wiadomości link - kiedy się kliknie na tag czy na program?
macieksz: #ablip chciałbym aby można było wyłączyć przezroczystość okienka :P bardzo bym chciał. (ew. żeby wyświetlało mi się tło z mojego kokpitu) link - najlepiej żeby tło się wyświetliło po wyłączeniu przezroczystości
kozzie: #ablip Miałbym kilka pomysłów na fajne funkcje jescze. Np możliwość przeglądania kokpitu, tagów i strony głównej bezpośrednio w programie. link - do listy proponuję dołączyć przeglądanie Naszej-Klasy...
Potrzebny tłumacz Blipa - kozzie: #ablip przydałaby się wersja po angielsku. link
oraz różnych odcieni zadowolenia ;) :
suda: Przykro mi to powiedzieć, ale chyba zostawię własne dziecko jakim jest #AirBlip dla #ABlip.a :( Wiem. Jestem złym ojcem... link - jest wyjście: adopcja
W pracy jazda, w domu blipanie - futomaki: #ablip Szkoda, że tylko Leopard - w pracy jeszcze na Tigerze jadę. No ale w domu sobie poblipam :) link
Znalazł developerski złoty środek? - popydo: #ablip Ilość zajebistych rzeczy w tym kliencie równa się chyba z ilością rzeczy do poprawek ;) link
No dobrze, ale co się działo w tym czasie z autorami programu, czy zignorowali żywe reakcje?
Bynajmniej! Oto co pisali sami tworcy programu:
Na Allegro niektórzy robią to celowo - njet: #ablip o cholera! Zapomniałem o tym napisać, że ^piotrski opracował wygląd #ablip.a ;) to przez pośpiech w wystawianiu. link
piotrski: Naprawdę nie wiem jak to robicie że wam znikają awatary w #ablip.ie, ja w poprzedniej wersji wszystko popsułem, a teraz wszystko działa ok:) link - użytkownicy też pewnie nie wiedzą jak to robią, ale skoro wszystko psują w tej wersji, w następnej zadziała ok
Co zastąpi ⌘W? - njet: #ablip aha zapomniałem o skrócie: jabłko alt x. link
Jak widać developerzy starali się nadążać za rozpędzonym tagiem #ablip.
Tymczasem na Blip wpływały kolejne osobliwe uwagi ;) :
Pytanie egzystencjalne - popydo: #ablip Dlaczego 96% ludzi nie ma awatarów? :P link
ABlip śmiga przez GG - mysterious: #ABlip mi z kolei od 40 minut nie może się zaktualizować. Przez GG śmiga link
Uwaga, makojad zhakował ABlipa - anks: hmm, I wonder, dlaczego zamiast #ablip z archiwum mi się wyłonił #blippix? link
Językowy zawrót głowy? - bajtek: #ablip ma wpisany jezyk angielski w informacjach, a jest po polsku llink
Zaprojektowane by nie rozpraszać? - suda: Powiadomienia Growl z #ablip.a bardziej mnie rozpraszają niż gołe cycki latające od monitora do monitora... link
Nigdy nie pracował z MS Word? - newkind: #ablip ja w sumie chciałbym zgłosić tylko jedno, praktycznie każdy wyraz w trakcie pisania wiadomości mam podkreślony, pytanie tylko czemu? obrazek link
ABlipa dosięgła też ciekawość ludzi z innych OS planet ;) :
joszko: #ablip walnie ktos mini screencasta dla tych co sie siedza na mac.u?:) uprzejmie proszę:) link - z tego co wiem, nikt nie walnął, wszyscy szukali zaginionych avatarów
Jeszcze raz gratuluję autorom programu, który wzbudził tyle emocji :). Zachęcam do korzystania z ABlipa oraz obserwowania tagu #ablip - jestem pewien, że avatary wkrótce się odnajdą! ;))
29/01/2009 23:20 ● porady ● autor: →makojad
Safari to podejrzewam jedna z naintensywniej używanych aplikacji na Maku. Bo też korzysta z WebKit - najlepszego silnika przeglądarki internetowej jaki istnieje (o tym dlaczego tak sądzę napiszę innym razem), którego ukryty i skromny potencjał docenilło m.in. Google, a ostatnio Palm. Safari jest z WebKitem świetnie zintegrowana - to jej ogromna siła. To prawda, nie posiada tysięcy plug-inów, klienta pocztowego, ogromnej ilości ustawień, zaawansowanego klienta pobrań czy FTP i czego tam jeszcze zachłanny ludzki umysł nie wymyśli. Ma inne fundamentalne zalety (o których kiedy indziej).
Safari na Mac ma dla mnie jeszcze inną wartość - można ją skryptować, dodając trochę własnej inicjatywy, by stworzyć sobie własne poletko do stosownego wykorzystania przeglądarki do przynajmniej niektórych własnych potrzeb czy upodobań. Jest także parę tricków, których nie ma w oknie ustawień (a przynajmniej jeden, dla mnie niezbędny).
Ten wpis rozpoczyna cykl, w którym przedstawię parę swoich (oraz parę wynalezionych) sposobów na uatrakcyjnienie pracy z tą fantastyczną przeglądarką (ale UWAGA! niektóre mogą zadziałać także z np. Firefoxem). Czy się komuś przydadzą? Może tak, a może nie, w każdym razie zapraszam do zapoznania się z nimi.
Oto pierwszy:
USTAW ULUBIONY ROZMIAR OKNA I PRZYWRÓĆ GO W KAŻDEJ CHWILI
Każdy chyba kiedyś zirytował się gdy klinął na jakiś link i bach! okno przeglądarki zmieniło rozmiar (no, są ludzie, których nic nie rusza). Mnie to irytuje, przyznam szczerze. Nie mam nic przeciwko otwieraniu się nowych okien, gdy projektant strony tak sobie zażyczył. Ale skrypty java, które zmieniają rozmiar bez żadnego uzasadnienia drażnią mnie nieco, a czasem nieco bardziej ;).
Przeglądając dokumentację AppleScript wpadłem na proste rozwiązanie: mogę nakazać Safari przywrócenie rozmiaru okna do żądanych wartości, w każdej chwili. Rezultatem jest stworzenie 2-ch prostych skryptów:
Pierwszy skrypt (naturalnie należy ze strony wkleić go w Script Editor, jak zawsze) ma za zadanie "zmierzyć" ulubiony rozmiar okna Safari i zapisać go do Schowka (zapyta czy ma zapisać). Przed uruchomieniem należy ustawić rozmiar okna Safari tak jak się lubi, do którego będzie się wracać.
Po uruchomieniu skryptu i wklejeniu otrzymanego rozmiaru do Schowka, dane te wklejamy w odpowiednie miejsce w drugim skrypcie (w miejsce ustawień, których ja używam, a które są tam tylko dla przykładu).
Jeśli teraz zmienicie rozmiar okna Safari i uruchomicie drugi skrypt (który od teraz będzie do usług w każdej chwili), rozmiar okna powinien wrócić do Waszego ulubionego, który został wcześniej przechwycony.
A teraz UWAGA! najciekawsze: można wykorzystać te 2 skrypty i spróbować zastosować je do innych aplikacji. Wystarczy zmienić w skrypcie nazwę "Safari" na nazwę innego programu (w cudzysłowiu). Zachęcam do poeksperymentowania. :)
To wszystko, powodzenia! W razie pytań komentarze i email są do dyspozycji. :)
29/01/2009 22:39 ● porady ● autor: →makojad
Ponieważ większość z porad które przedstawiam (i przedstawię - polecam klikać w tag porady) opiera się o AppleScript, pomyślałem, że dobrą wstawką będzie wyjaśnienie jak wygodnie często uruchamiać skrypty napisane w AppleScript. Tym, którzy może jeszcze nie wiedzą (albo się wcześniej nie interesowali).
Ponieważ AppleScript jest "jedynakiem" OS X (powstał na bazie Cocoa, tylko do zastosowania na Mac OS X) oraz jest językiem automatyzacji zadań w ulubionym "kocim" systemie, Apple przygotowało specjalne miejsce dla skryptów, by można było szybko i wygodnie z nich korzystać.
Miejscem jest - a jakże - tzw. belka systemowa (Pasek Menu). Aby jednak móc uruchamiać z niej skrypty przez siebie stworzone należy:
Polecam posługiwanie się w ten sposób uruchomionym i skonfigurowanym menu, w celu uruchamiania skryptów AppleScript (np. skryptu usypiania monitora lub skryptów Safari), które prezentuję (i zaprezentuję). Sam ze Script Menu korzystam i przyznaję - wygodny to wynalazek i unikalny.
28/01/2009 23:59 ● komentarze ● autor: →makojad
Nieco prowokacyjnym tytułem zachęcam do przeczytania tego oto wpisu wraz z dyskusją pod nim, na blogu Spider's Web (o tym blogu jeszcze wspomnę przy innej okazji).
Autor tegoż tekstu nie jest przekonany co do sensowności pojawienia się w GarageBand'09 możliwości zakupienia lekcji udzielanych przez znanych artystów. Uważa je (lekcje) za "powierzchowne" i twierdzi, że sam pomysł "dla Apple to po prostu kolejny świetny (...) biznes", który "ma mało wspólnego z samą muzyką" (to ostatnie wypowiedziane zostało w komentarzu na applemusic.pl). Przy tym autor w swoim rozumieniu problemu powołuje się na własne doświadczenia nauki muzyki (który to proces porównuje do... nauki języków obcych).
Tym bardziej więc dziwią dość płytkie - w moim przekonaniu - argumenty.
By wyjść im na przeciw napisałem następujący komentarz:
Wczytuję się w to, co napisał autor bloga i za nic nie potrafię uczciwie przyznać słuszności wysuniętym argumentom. Zupełnie nie potrafię znaleźć jakiegokolwiek "przeciw" dla pomysłu wirtualnych lekcji.
Bo też lekcje nauki gry na instrumencie nie są niczym nowym i wydaje je wielu artystów, w przeróżnych formatach, na różne instrumenty - bardzo popularne są np. płyty DVD czy nawet książki. Myślę, że każdy kto interesował się nauką gry na instrumencie zdaje sobie sprawę z isntnienia tego typu pozycji (nawet jeśli nigdy nie skorzystał).
Dlatego trzeba chyba bardzo negatywnie oceniać pracę artystów lub samą koncepcję lekcji gry na instrumencie, które skądinąd posiadają dużą wartość (jeśli nie merytoryczną to pedagogiczną czy poznawczą), by stwierdzić, że współpraca Apple z gwiazdami w celu stworzenia biblioteki uproszczonych (czy nawet pokazowych) lekcji gry na instrumentach to jedynie świetna okazja by zedrzeć z miłośników muzyki parę groszy.
Również nie rozumiem dlaczego można by mieć coś przeciwko popularyzacji muzyki, konkretnych artystów, instrumentów, aktywnego kontaktu z muzyką. Myślę właśnie, że każdy/a wielbiciel/ka muzyki (bo nie każdy kto uczy się muzyki to kocha, tak jak nie każdy jest zachwycony nauką językow obcych) wie, że muzyka wciąga, daje ogromną satysfakcję i bywa prawdziwą pasją (nie dla każdego musi być od razu sposobem na życie). Przypomnę, że kiedyś lekcje muzyki były elementem kanonu dobrej i pełnej edukacji. Czy każdy był muzykiem? Pytanie retoryczne. Dziś bywa odwrotnie - możliwość powszechnej reprodukcji zarejestrowanej muzyki, skłania niektórych do myślenia, że muzyka to coś, co płynie z zewnątrz. To tak jakby twierdzić, że język to tylko to, co dociera do naszych uszu.
O to chodzi w nauce muzyki, by w pierwszym rzędzie zainteresować, przekazać pasję, oswoić z abstrakcyjnym językiem. Fakt, być może rzadko kto zostanie muzykiem po uproszczonej lekcji (czy zestawie lekcji), nawet od Stinga (oczywiście jako wstęp do przygody z muzyką). Lecz gdy myśleć tym tropem to podobnie - godziny mozolnego ćwiczenia nikogo jeszcze nie uczyniły automatycznie dobrym instrumentalistą, a wkuwanie tysięcy obcych słówek nie sprawia automatycznie, że ktoś rozumie język, który wkuwa.
24/01/2009 21:49 ● porady ● autor: →makojad
Kolokwialny tytuł oznacza, że do zbioru makojadowych porad dołączam dwie, oparte o uruchamianie skryptów napisanych w AppleScript:
1. Sposób na otwarcie klapy laptopa bez budzenia go ze snu,
2. Sposób na wygaszenie ekranu gdy nie jest potrzebny
Ad 1. OTWIERAM KLAPĘ LAPTOPA, ALE NIE BUDZĘ MAKA (lub budzę - do wyboru).
Ostatnio przestawiłem coś w tych samych od nie-pamiętam-kiedy ustawieniach Zarządzania Zasilaniem (Power Management). Zaraz po tym fakcie zorientowałem się, że mój laptop budzi się gdy otwieram klapę (wcześniej tego nie robił). A ponieważ często ostatnio go przenosiłem z miejsca na miejsce i przeszkadzało mi to, postanowiłem w oparciu o mój wyszukany w gąszczu plików stary sposób terminalowy napisać skrypt, który dla mnie sytuację zmieni o 180 stopni, a dodatkowo pozwoli na ustawianie do wyboru: ma spać/ma nie spać. Napisałem i zamierzam się z nim podzielić, bo może komuś się przydać. Przy okazji, porada otwiera rozdział zachęcania Was do korzystania ze skryptów AppleScript.
Aby zatem otwierać klapę bez budzenia maka za pomocą mojego skryptu, należy wkleić w Script Editor (My Disk / User / Applications / AppleScript / Script Editor.app) ten skrypt (jest on za długi na ten wpis, wobec tego ląduje na oddzielnej stronie, będę tak robił ze wszystkimi skryptami). Następnie już w Script Editor należy go skompilować przyciskiem Compile lub skrótem ⌘K. Skrypt nabierze kolorów (takich jak na stronie), co oznacza, że jest gotowy do uruchomienia. Ale zanim to się stanie, polecam najpierw zapoznać się dokładnie z jego treścią (dla zainteresowanych skorzystaniem), gdyż by zadziałał trzeba wpisać nazwę użytkownika w miejsce USER oraz parę własnych ustawień.
Generalnie ten applescript jest oparty o skrypty powłoki:
do shell script "pmset lidwake 0" with administrator privileges oraz
do shell script "pmset lidwake 1" with administrator privileges
które można również wykonywać w Terminalu (w zmienionej formie). Ja wolę jednak używać AppleScript, z prostych powodów:
Przy okazji tego skryptu parę słów na temat możliwości wykonywania skryptów domyślnej powłoki (czyli to co domyślnie widzimy w Terminalu) poprzez AppleScript. Polecenie do shell script "" wykonuje skrypt powłoki zawarty w cudzysłowiu. do shell script "" with administrator privileges to odpowiednik sudo w Terminalu. Gdy dodać to wyrażenie, podczas wykonywania skryptu pojawia się okno dialogowe z zapytaniem o login i hasło (w moim skrypcie, jak zauważycie, podawanie hasła zostało opracowane dialogami AppleScript, a login trzeba wpisać samemu w skrypt - własna inicjatywa).
Celowo odsyłam do skryptu na oddzielnej stronie, ponieważ zastosowałem parę udogodnień dla czytelnika oraz parę własnych reguł zapisu (tak pozostanie, choć prostsze skrypty będę wyjaśniał krok po kroku we wpisie):
Ad 2. EKRAN GAŚNIE PO 1 MINUCIE
Kolejny skrypt to rezultat poszukiwania sposobu na wygaszenie ekranu(ów), gdy odchodzę od komputera lub np. słucham muzyki. Przeszukałem internet w poszukiwaniu dogodnego narzędzia. Znalazłem świetny malutki programik Sleep Display (polecam Google, bo nie pamiętam linku), który pozwala wygaszać ekran natychmiast. Mój problem z tą aplikacją polegał na tym, że gdy już uruchomiłem aplikację i zgasł ekran, prawie zawsze chciałem jeszcze na chwilę wrócić i coś sprawdzić albo po prostu ruszałem myszką - ekran zapalał się ponownie i ponownie trzeba było go gasić.
Ponieważ autorzy tego programu nie wyjawili w jaki sposób usypiają ekran, jakiś czas temu postanowiłem kontynuować poszukiwania w celu odnalezienia jakiejś definicji AppleScript, na podstawie której mógłbym sam napisać sobie stosowny skrypcik. Niestety, brak bezpośredniej możliwości sterowania wyświetlaczem za pomocą AppleScript (albo nikt się tym nie dzieli - Apple także).
Jest za to sposób, który wszyscy znamy - można ustawić odpowiednio Zarządzanie Zasilaniem na najniższą wartość, by ekran sam się wyłączył. Posłużenie się tą metodą podsunął mi na myśl ten wpis z macoshints.com. Znowu, tak jak poprzednio, i tym razem opieram się o 'pmset', czyli sterowanie Power Management za pomocą skryptu powłoki:
do shell script "pmset displaysleep 1" with administrator privileges, gdzie 1 oznacza 1 minutę.
Wykonując ten skrypt, wygaszanie ekranu ustawia się na "za minutę". Ale by miało to sens, dodane zostało polecenie przywrócenia poprzednich ustawień po np. 90 sekundach. Oznacza to, że na pozostawienie ekranu do samoczynnego wygaszenia mam niecałe 30sek., akurat tyle ile mnie osobiście potrzeba by odejść od komputera nie musząc się obawiać, że trącając myszkę obudzę ekran.
W skrypcie ułatwiłem zainteresowanym samodzielne ustawienie czasu, po którym usypia ekran i czasu, po którym przywracane są poprzednie ustawienia (ale uwaga, należy należy je wpierw określić, wg swoich preferencji).
Aha, UWAGA! skrypt wygasza wszystkie podłączone ekrany. Nie sprawdzałem jeszcze możliwości oddzielnego traktowania ewentualnych przyłączonych zewnętrznych wyświetlaczy.
Zapraszam do przyjrzenia się temu skryptowi na oddzielnej stronie oraz do wklejenia w Script Editor i sprawdzenia.
21/01/2009 22:49 ● informacje ● autor: →makojad
Z chwilowego braku ciekawych tematów w głowie, tym wpisem zacznę temat, który mnie bardzo ostatnio interesuje i pochłania wiele wolnego czasu - tworzenie aplikacji na OS X.
Informacja zainteresuje (lub nie) na początku głównie korzystających z usługi społecznościowo-wirtualnej (tak sobie frywolnie określam) o fajnej nazwie Blip (od Bardzo Lubię Informować Przyjaciół). W trakcie gdy makowi blipowicze czekają na pełnowartościowego klienta na Maka, który produkuje się w firmie Chwilami (miła nazwa, prawda?) wszystkim znanego Pawła Nowaka, ja zaproponuję nieśmiało moją małą aplikację BlipPix, stworzoną po to by móc wygodnie przesyłać zdjęcia i grafikę na Blip.
BlipPix powstał już z miesiąc temu (obecnie wersja 1.0.1), ale ponieważ zapominałem by o nim przypominać, oto gdy w zeszłym tygodniu Paweł (na Blipie njet) zapowiedział swoją ciekawie brzmiącą propozycję, pomyślałem, że moja mała aplikacja umrze śmiercią naturalną, bo nie będzie miała racji bytu. Okazuje się jednak, że może nie do końca, bo program Pawła jest dedykowany tylko 10.5 (trochę szkoda), więc moją mini-aplikację mogą spożytkować wciąż np. posiadacze 10.4 czyli tzw. Tygrysa, lub wszyscy, którzy np. namiętnie korzystają z Quicksilver (oczywiście BlipPix działa też na Leopardzie, a nawet również na 10.3).
Co dokładnie oferuje aplikacja:
• przeciąganie i upuszczanie obrazków z dysku oraz - co ciekawe - np. z przeglądarki internetowej (polecam całym sercem i umysłem Safari ), a także z innych aplikacji (np. Mail)
• pełne wsparcie dla Quicksilver - zintegrowane akcje pozwalają sterować BlipPix bezpośrednio z poziomu z tego fantastycznego programu
• robienie i przesyłanie zrzutów ekranu 2-ma klikami
• wyświetlanie wszystkich komunikatów w Growl (również np. błędów; komunikaty podzielone zostały na 4 grupy i można nimi zarządzać z Growl)
• wklejanie w okno tekstu skróconych linków prosto z Safari lub nazwy odtwarzanego utworu prosto z iTunes
• bezpieczeństwo Keychain - hasło zapisane jest tylko w bezpiecznym miejscu w systemie, razem z innymi hasłami
• dokładny przewodnik po wszystkich funkcjach
Tyle na temat BlipPix - sami wypróbujcie. Zapraszam również do obserwowania mnie na Blipie.
Krótko jeszcze przy okazji o innych moim aplikacjach:
• BLIPTWEET - to mini-program, którym można przesyłać wiadomości na 2 systemy mikroblogowe (Blip i Twitter) równocześnie. W tej chwili aplikacja w naprawie (już gotowa, jeszcze nie na serwerze) i w rozwoju - wkrótce BlipTweet 2, który będzie dużo przyjemniejszy i jeszcze prostszy w użyciu. Więcej informacji na stronie BlipTweet.
• PATELNIA - to aplikacja, która na razie służy jedynie mnie. Patelnia, bo smaży mój mini-blog - jest to prosty, ale skuteczny program, który służy mi do prowadzenia bloga. Na razie używam sam, ale być może przekształcę Patelnię w aplikację publicznie dostępną, która by służyła do absolutnie bezproblemowego prowadzenia mini-bloga. Mini-bloga, bo od zaawansowanych funkcji jest np. Wordpress. Jednak co byłoby siłą tego małego programu, to:
• tworzenie wpisów na zasadzie podobnej do edycji dokumentów (każdy wpis jest oddzielnym dokumentem)
• możliwość sporządzenia własnego layout'u HTML
• natychmiastowy podgląd wpisu (np. w trakcie pisania) w przeglądarce internetowej
• publikacja i przechowywanie plików (oraz kopii zapasowej) na dysku
• przesyłanie odpowiednich plików na serwer FTP z okna edytora wpisu
• korekta ostatniego wpisu (na razie)
• tworzenie RSS i dodawanie wiadomości o wpisach z okna edytora
• informowanie o wpisach przez Blip i Twitter z okna edytora
Nie wiem czy w dobie Wordpressa ktoś byłby zainteresowany utrzymywaniem prostego mini-bloga. Dajcie znać czy chcielibyście wypróbować taką aplikację. Tymczasem oferuję poglądowy zrzut ekranu.
• Kolejne 2 MINI-APLIKACJE w produkcji - a mam nadzieję, że obie się przydadzą chociaż niektórym. Mam wielką frajdę w ich tworzeniu, więc poinformuję o rezultatach jak tylko będzie o czym informować.
Co jednak najważniejsze (i dlatego na koniec), będę chciał zaprezentować czytelnikom jak wygląda proces tworzenia aplikacji w AppleScript Studio. Pomyślałem, że dobrym sposobem będzie opisać krok po kroku na przykładach. Spodziewajcie się więc poradnika jak zrobić np. własną przeglądarkę internetową czy własną małą aplikację do sterowania iTunes, a może coś jeszcze...
W każdym razie zacznę od skryptów, tych pożytecznych i tych mniej, ale pokazujących możliwości drzemiące w OS X czyli na czym polega prawdziwa atrakcyjność Apple...
15/01/2009 05:22 ● informacje ● autor: →makojad
Ponieważ tłumaczyłem poprzedni list Jobsa, w którym pisał o swoim zdrowiu, postanowiłem przetłumaczyć i wczorajszy, który jest w treści właściwie jakby dokończeniem tamtego.
Oto i on po polsku - dla tych, którzy może nie mają możliwości dokładnego zrozumienia oryginału. Bez zbędnego komentarza - wszystko wszak jasne.
14/01/2009 21:22 ● porady ● autor: →makojad
Obiecałem, że napiszę o tym, więc oto jest mała porada dla zainteresowanych.
Sam często słucham programów Polskiego Radia, a że niedostępne są dla mnie fale ultrakrótkie (których odbiór polecam najbardziej, jeśli jesteście w zasięgu dobrego sygnału), korzystam ze strumieni w internecie. I byłoby to nawet miłym doświadczeniem gdyby nie 2 rzeczy:
1. są kiepskiej jakości i nie chodzi tylko o tzw. bitrate (64kbps, 128kbps dla Dwójki), nawet jak na dźwięk skompresowany brzmienie jest ostre, na dłuższą metę nieprzyjemne, odbiega od standardów nawet mp3 (halo, radiowi technicy, jest co nieco do poprawienia),
2. mam Maka. A kłopot dla użytkownika Maka może być następujący - strumienie PR nie są zrealizowane na powszechnie łatwym do odbioru kodowaniu mp3, ale na technice Microsoftu. Aby więc w ogóle je odczytać, potrzebne są odpowiednie tzw. kodeki. Z pomocą przychodzą darmowe aplikacje: sławny VLC oraz pożyteczny Flip4Mac (UWAGA, by skorzystać z moich rad należy zainstalować obie aplikacje).
Przy wykorzystaniu wyżej wymienionych programów nie ma problemu - zarówno QuickTime Player (z którym integruje się Flip4Mac), jak i VLC pozwoli nam na odtworzenie strumieni, które znaleźć można na tej stronie. A co, jeśli chcemy odtwarzać Polskie Radio w iTunes? iTunes nie daje nam bezpośrednio tej możliwości, trzeba się zatem uciec do sposobów:
SPOSÓB 1:
Najprostszą, a zarazem nabardziej narzucającą się metodą jest wykorzystanie QuickTime Pro do produkcji plików .mov, które zostaną odczytane przez iTunes. Jeśli posiadacie QuickTime Pro, jedyną rzeczą, którą trzeba zrobić jest otworzenie (⌘U) w QuickTime Player (z zainstalowanym Flip4Mac) jednego ze strumieni PR:
mms://stream.polskieradio.pl/program1
mms://stream.polskieradio.pl/program2
mms://stream.polskieradio.pl/program3
a następnie zapisanie (⌘S) ich z domyślnie ustawioną konfiguracją do plików .mov (domyślnie tworzony). Te oto pliki, jako produkt końcowy, można z powodzeniem odtworzyć w iTunes. Napotkałem co prawda na pewnien drobny problem - dźwięk słyszę tylko na domyślnym wyjściu audio z Maka (jeśli używam zewnętrznego interfejsu muzycznego, nie słyszę nic). Znalazłem więc...
SPOSÓB 2
Do tej metody nie potrzeba QuickTime Pro, można za to spożytkować jedną z funkcji VLC. Należy najpierw odpowiednio spreparować plik .pls, który nakaże VLC zrobienie lokalnego "strumienia ze strumienia". Otwieramy aplikację TextEdit i wpisujemy w nowe okno dane np. dla Programu 2 (podobnie trzeba zrobić dla innych programów; pogrubienie jest tylko poglądowe):
#EXTM3U
#EXTINF:0,Program 2 Polskiego Radia (transcoded)
#EXTVLCOPT:sout=#transcode{acodec=mpga,ab=128}:standard
{mux=raw,url=,access=http,sap,name="Program 2 Polskiego Radia"}
#EXTVLCOPT:ttl=1
mms://stream.polskieradio.pl/program2
następnie zapisujemy jako plik z rozszerzeniem .pls. Tak stworzone pliki należy odtwarzać w VLC, ale UWAGA! - nie powinno być słychać dźwięku. Aby posłuchać radia, w iTunes należy odtworzyć strumień (⌘U) (dla każdego odtwarzanego pliku ten sam):
http://localhost:8080
UWAGA!, trzeba mieć uruchomiony lokalny serwer, czyli włączoną funkcję Personal Web Sharing w Preferencjach Systemu/Sharing (proszę wybaczyć, ale nie wiem jak przetłumaczono to na polski w OS X, więc używam angielskich nazw). Jeśli ten warunek jest spełniony, wybrany strumień Polskiego Radia powinien odtwarzać się w iTunes pod tym adresem. Rozumiem, że jest to metoda "naokoło", ale działa.
Aby maksymalnie uprościć czytelnikom skorzystanie z opisanych metod, przygotowałem gotowce, czyli gotowe do ściągnięcia i zastosowania pliki. Ikony użyte do ozdoby plików pochodzą z kolekcji prześwietnej strony PanTuNieStał.
UWAGA! Pokazane metody przedstawiam "jako takie". Ich działanie zostało w 100% sprawdzone w określonej konfiguracji komputera, o której piszę. Mogą, ale nie muszą działać w innych konfiguracjach. Nie biorę odpowiedzialności za ich działanie inne niż opisane lub brak działania, ani za żadne ewentualne problemy czy szkody powstałe podczas ich zastosowania, teraz czy w przyszłości.
13/01/2009 18:03 ● opinie ● autor: →makojad
Przez Polskę przelewa się po raz kolejny, niczym przypływ oceanu, dyskusja na temat Janusza Palikota. Gdy słucham radia i przeglądam internet wyraźnie rysują się podyktowane przez publicystów i komentatorów 3 konfiguracje rozumienia obecnego "problemu" pana Palikota, które nazwałem sobie mniej więcej tak: wersja ostrożna Palikot obraził, ale miał rację, wersja radykalna Palikot obraził i nie miał racji oraz wersja mafijna Palikot nie obraził i miał rację. Co ciekawe nie dorzuca się konfiguracji Palikot nie obraził i nie miał racji, lecz wiadomo, nie ma ona sensu, bo nie ma w Polsce takiej partii (a co za tym idzie, dziennikarzy), która chciałaby usprawiedliwiać Palikota, a jednocześnie posądzać go o kłamstwo.
W dyskusji poruszane są także wątki pseudo-merytoryczne. A to próbuje się roztrząsać czy posłanka - przedmiot niewybrednego komentarza - rzeczywiście dopuściła się politycznych nadużyć, a to znowu analizować treść wypowiedzi posła Palikota pod względem etymologii słów wchodzących w jej skład. Na próżno.
Wyjaśnianie etymologii słowa "prostytuować", czy skomplikowanej i z reguły niepozytywnej sytuacji relacji międzypartyjnych, nie należy tutaj do meritum. Meritum jest zaś wg mnie takie, iż pan Palikot bywa człowiekiem szalenie niekulturalnym i nietaktownym. Gdy używa się obraźliwego języka, robi się to by obrazić, nie zaś by ukazać np. niepowszednie znaczenie niektórych słów. Poseł Palikot bynajmniej nie stara się zatem wchodzić w rolę prof. Miodka, którego język i wydobywanie znaczeń, choćby słów takich jak np. "prostytuować", jest zaiste "miodem dla uszu". Język Janusza Palikota jest językiem prymitywnych skojarzeń i niewyszukanych określeń.
Jak sądzono dawniej, używany język świadczy o kulturze osoby. Pan Palikot, niewątpliwie inteligentny jegomość, inteligencji swej używa publicznie najczęściej po to, by wprowadzać co poniektórych w zachwyt tym co niechlubne i głupie, niezależnie od tego czy ma rację czy nie. Wszak ani racja, ani głupota nie są funkcją inteligencji, m.in. dlatego czasami mówi się np. że "byle głupi ma rację", na podkreślenie faktu, iż przekonywanie z sensem jest trudną sztuką, nie dla każdego dostępną.
Kategorią bliską dobrze wychowanemu człowiekowi (inne określenie na słowo "kulturalny") jest kategoria wstydu. Wstydzić się należy, gdyż wstyd bywa często skutecznym hamulcem dla głupoty - własnej, a bywa też, że cudzej. Coś mi mówi, że Janusz Palikot pomylił hamulec z gazem i zmienia biegi bez sprzęgła. ;)
13/01/2009 15:48 ● komentarze ● autor: →makojad
Jak zapowiedziałem w swoim manifeście 2009, będę od czasu do czasu zamieszczać swoje komentarze z innych miejsc w sieci. Generalnie po to, by zachęcać do dyskucji, promować ciekawe artykuły i oczywiście zapraszać do przeczytania co mam na dany temat do powiedzenia (a o to w całym blogowaniu chodzi).
Zainspirował mnie do przemyśleń ciekawy wpis na blogu Bartosza Skowronka, a zwłaszcza jeden aspekt - za zamianę plików nabytych z DRM na te bez zabezpieczenia trzeba zapłacić, ryczałtowo, ale jednak. Bartek sugeruje tańsze sposoby na pozbycię się DRM, a mnie zaciekawiło zjawisko sytuacji analogicznej do np. wymiany nośników fizycznych.
Tak więc, czy plik, czy płyta, czy analog, czy cyfra, mój komentarz jest następujący:
"To się nazywa po prostu zmianą nośnika (z .mp3 128kbps DRM na .mp3 256kbps bez DRM), która, jako taka, zawsze, odkąd istnieje przemysł nagraniowy, podlegała opłacie. Jest to implicite kolejny dowód na to, iż nie płaci się za tylko muzykę, ale również za nośnik. Analogiczna sytuacja do tej, gdy np. mamy płytę CD zespołu X, ale widzimy, że ukazał się winyl lub SACD i chcemy go nabyć (polecam taką zamianę :) - idziemy do sklepu i płacimy jeszcze raz (mimo, że muzykę już raz nabyliśmy).
Ten swoisty "podatek" Apple to także przykład, iż tzw. "cyfrowa rewolucja" (rozumiana nie jako technika cyfrowa, ale popularność .mp3) tak naprawdę nie wnosi niczego nowego, oprócz sposobu sprzedaży oraz zmiany nośnika - w tym przypadku na nieporównywalnie gorszej jakości od choćby zwykłej płyty CD (jakość CD to hasło marketingowe, które z prawdą ma tylko to wspólnego, że niektórzy w nie wierzą). Zaś prawa rynku nadal ustalają wytwórnie płytowe (nigdy nie było inaczej), nie zaś sklep internetowy, nawet tak dobry, jak iTunes Store. Jeśli ktoś naiwnie zaufał "cyfrowej rewolucji" ten może się dziwić lub mówić o klęsce."
Zapraszam do czytania dalszego ciągu na Fotogenii...
13/01/2009 09:03 ● muzyka ● autor: →Sebastian Ładyżyński
W muzycznym skrócie: w nowej wersji programu GarrageBand znalazła się opcja nauki gry na instrumentach (do tej pory: fortepian i gitara), w formie prostych filmów-samouczków (więcej na temat odświeżonego pakietu iLife 09 i innych nowości Apple znajdziecie: konretnie u Pawła lub lapidarnie u Bartka). Nie ukrywam, że jest to rzecz, która mnie najbardziej zainteresowała, ale też wzbudziła pewne wątpliwości.
Pomysł - oczywiście nowatorski. Nikt przed Apple nie zarabiał na sprzedawaniu muzyki przez Sieć, nikt też do tej pory nie sprzedawał lekcji muzyki na video, a przynajmniej nie słyszałem. A wykonanie? Coż, nie uwierzę, póki nie zobaczę. Początkowo zareagowałem mocno sceptycznie. Wynalazki typu keabord z podświetlanymi klawiszami nie były w stanie nauczyć grać nikogo.
Co mi się podoba w tym pomyśle? Podejście techniczne. Nie skupiamy się tylko na odtwarzaniu utworu, ale też na technice, ułożeniu ręki etc. Jest to paradoksalnie o wiele ważniejsze niż sama umiejętność wykonania takiego, a nie innego utworu. Innymi słowy: im lepsza technika - tym więcej zagrasz. Dotyczy także początkujących. Końcowa faza każdej lekcji polega na ćwiczeniu schematów (później jak sądzę prostych utworów), pokazanych przez nauczyciela. Efekt można łatwo nagrać na ścieżce GarageBand i pochwalić się na przykład babci.
Rzecz druga: finanse. Nie oszukujmy się: 5$ za lekcje to i mało i dużo. Koszt lekcji u prywatnego nauczyciela jest większy, ale lekcje np. u studenta (lub studentki, co dla niektórych nie jest bez znaczenia;)) Akademi Muzycznej mogą nam zostać udzielone za niewiele większą kwotę. Może warto to przekalkulować.
Punkt dla Apple: za zgrabne uderzenie w niszę. Naprawde dużo ludzi chciałoby nauczyć się grać na jakimś instrumencie. Moim zdaniem jednak ścieżka przez nich wytyczona w najlepszym razie prowadzi do nauczyciela z krwi i kości.
Nie zmienią tego nawet lekcje poprowadzone przez znanych muzyków, choć - miedzy nami - ja już dziś zapisuję się na gitarę do Stinga. Nawet pomimo tego, że częściej grywa na basie...
(kliknij autora by zobaczyć oryginalny wpis - przyp. makojad)
13/01/2009 08:32 ● opinie ● autor: →makojad
Minął równiutki tydzień od Keynote. Tydzień, to dla makjuzerów zainteresowanych Apple bardzo długi okres, w czasie którego czytniki RSS pękają w szwach od nowych informacji. Spójrzmy na to jednak inaczej - tydzień to czas, po którym można na zdarzenia popatrzeć z perspektywy.
Muszę przyznać, że pierwotnie nie zamierzałem komentować samego Keynote, ani co przyniosło, itd. Ale powodowany powyższą perspektywą tygodnia, dosłownie kilka własnych uwag będzie na miejscu. Tym bardziej, że, inaczej niż wielu (a może odwrotnie - tak jak niewielu, np. Mariusz Ostrowski na AppleBlog ), oceniam prezentację Apple oraz to, co przyniosła, jako pozytywne oraz jako świadectwo ciągłego rozwoju - jak się okazuje najlepszej metody na malkontentów.
I bardzo dobrze, że rozwój dotyczy Maka. Zdążyliśmy się może przyzwyczaić, że nasze komputery są dobre. Apple po raz kolejny udowadnia - można zrobić świetne oprogramowanie jeszcze lepszym. Dokładnie to uczyniono z iLife'09 oraz iWork'09. A to ważne, bo przecież chyba nie ma osoby, która by na jakimś etapie nie używała wspomnianych pakietów. Są one też aplikacjami, które sprawiają, iż Mac jest tak atrakcyjny zaraz po zakupie. Aby uśwadomić ewentualnym sceptykom oraz tym, którzy nie zdają sobie sprawy z ogromu pracy jakiej wymagają innowacje i poprawa aplikacji już doskonałych, przytoczę zdanie specjalisty od UI - "zespół projektantów niczego nie pozostawił nietkniętym" (o iWork'09).
Po Keynote wiele zmieniło się w "zagadnieniach muzycznych". Ale nie chodzi mi tylko o DRM (o tym kiedy indziej). Moją szczególną uwagę zwróciła pewna mała, ale dużo mówiąca i znacząca innowacja - lekcje gry na instrumentach w nowym GarageBand'09. Otóż chodzi o to, że Apple zdecydowało się zainwestować w uaktywnienie muzyczne użytkowników iLife. Potraktowało więc muzykę nie tylko jako miliony plików do kupienia w iTunes Store. Teraz każdy użytkownik Maka może przez zestaw prostych lekcji doświadczyć tej pozytywnej i aktywnej strony mocy muzycznej. Nawet jeśli wcześniej nie miał okazji lub nie odważył się wziąć instrumentu do ręki - Apple zachęca. :)
Zachęca zaś lekcjami udzielanymi przez... wszyscy wiecie kogo. A czy $5 to dużo czy mało? O tych i o innych aspektach muzycznych nowości GarageBand'09 pisze ciekawie Sebastian Ładyżyński - twórca muzyki i bloga applemusic.pl. Sebastian zgodził się zamieścić jeden ze swoich artykułów na przy i kawie (dzięki!), zatem zapraszam do czytania następnego wpisu...
06/01/2009 14:35:22 ● opinie ● autor: →makojad
...warto sięgnąć do wczorajszego listu Jobsa. Przygotowałem wczoraj wersję dokładnego tłumaczenia tej wypowiedzi, widząc, że pojawiły się różne interpretacje, nie wynikające z treści, lub tłumaczenie nie oddające wiernie treści. Wielu moja wersja się spodobała (choć niektórzy nie chcą się do tego przyznać) - polecam lekturę tym, którzy może nie mają możliwości dokładnego zrozumienia tekstu oryginalnego, a chcą wiedzieć co rzeczywiście Jobs napisał.
Ale do rzeczy - pozwolę sobie na parę uwag co do treści listu. Starając się list zrozumieć, można oczywiście podawać interpretacje negatywne czy chłodne giełdowe kalkulacje jako skutki odezwy Jobsa. Jak mniemam, w niedalekiej przyszłości pojawią się również teorie spiskowe co do prawdziwości jego choroby, itd. itp. Ja nie o tym.
Zwróciłem uwagę na przedostatnie zdanie: "Mam nadzieję, że społeczność Apple będzie mnie wspomagać w czasie powrotu do zdrowia i pamiętać, że zawsze na pierwszym miejscu będę stawiał to, co jest dobre dla Apple". Myślę, że to ważne zdanie, z dwóch (i to bardzo ludzkich) powodów - negatywnego i pozytywnego.
Negatywny jest taki, że w gruncie rzeczy Jobs został zmuszony, by po raz kolejny wypowiedzieć się na temat własnego zdrowia (a więc, jak pisze, "bardzo prywatnej sprawy"), i to zmuszony, własnie... przez społeczność Apple.
Powód pozytywny - Jobs do społeczności, od której doznał właściwie przykrości (pisze: "Niestety, moja decyzja by Phil poprowadził prezentację na Macworld, wywołała kolejną falę pogłosek na temat mojego zdrowia, niektórzy piszą nawet, że jestem na łożu śmierci".), wysyła sygnał z ładunkiem dodatnim: Wspierajcie mnie w zdrowiu, nie uśmiercajcie mnie jeszcze!
Miłego oglądania! :)
05/01/2009 19:21:31 ● informacje ● autor: →makojad
Nie miałem okazji by złożyć noworoczne życzenia tym, którzy czasem tu klikają, więc niniejszym to czynię - spokojnego 2009!
Dla niektórych rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego to tak jak rozpoczęcie nowego etapu życia. Jeśli mowa o etapach życia, to mój blog wchodzi w nowy etap swojego wirtualnego życia - po długim pobycie w inkubatorze czas wreszcie spróbować własnych sił w pełniejszym wymiarze. I nie należy się zrażać, że w tytule jest 'tymczasowy', polecam wręcz, by ów moment w czasie rozumieć jako 'natenczas Wojskiego'. Tymczasem biorę klawiaturę pod palce i piszę manifest mini-bloga przy i kawie.
I tak oto na blogu znajdą miejsce:
OPINIE - czyli co myślę nt różnych wydarzeń i zjawisk w świecie Apple i nie tylko
PORADY - sądzę, że to temat, który trzeba na nowo odkurzyć w makowej blogosferze, bo za mało jeszcze używamy Maków, a za dużo się nimi zachwycamy; nie jestem specjalistą od komputerów Apple, ale przez lata używania uzbierałem parę ciekawych rzeczy, którymi najzwyczajniej w świecie chcę się podzielić, ku pożytkowi wspólnemu; postaram się też wyszukiwać ciekawe metody jeszcze większego ułatwiania sobie życia w pracy z Makiem
APPLESCRIPT - mam wiele ciekawych skryptów, które sam napisałem, albo wyniuchałem - będzie okazja by się podzielić, ale nie tylko - zamierzam zrobić mini-wykłady podstaw AppleScript, dla zainteresowanych
BLOGI - będę przedstawiał interesujące wątki z różnych mniej znanych blogów, których autorzy mają wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, ale są bardzo skromni lub może nie mają pomysłu na siłę przebicia
MUZYKA i DŹWIĘK - to moje wielkie pasje, a bywają(ły) także sposobem na zarobek; o muzyce i dźwięku będę pisywał często
RECENZJE - postaram się od czasu do czasu wyrazić własną analizę jakiegoś produktu, usługi, miejsca w sieci, itp.
KOMENTARZE - pewnie wielu z Was zna mnie z komentarzy rozsianych po różnych blogach; teraz będę co bardziej warte przeczytania umieszczał jako wpisy, by polecić własną opinię, ale też i dyskusję jako sposób komunikacji w sieci.
Muszę wspomnieć jeszcze czego nie będzie na przy i kawie - nie przeczytacie tu o plotkach (bo nie jestem plotkarzem), nie będzie wszędobylskich news'ów ani przedruków z zagranicznych portali. Te wszystkie rzeczy przeczytać można w wielu miejscach. Za to ja będę korzystał ze sposobności, by takie miejsca, które dobrze znacie, na łamach przy i kawie Wam rekomendować, lub też rekomendować 'mniej'. ;)
Zobaczymy jak pójdzie. Polecam RSS.
29/10/2008 19:36:29 ● konkursy ● autor: →makojad
...oraz Mikołaj czyli pobe, którego imię znalazło się na karteczce wylosowanej dłonią przedstawicielki płci pięknej. Gratuluję i wysyłam do Mikołaja 10 darmowych piosenek, które ściągnie sobie wedle własnego wyboru z iTunes Store UK.
Podziękowania dla wszystkich, którzy brali udział w tym zrobionym na gorąco szybkim mini-konkursie. Myślę, że to nie ostatni drobny konkurs jaki zorganizuję, bo razem ze wspomnianą płcią piękną stwierdziliśmy, że to niezła frajda. Więc zachęcam do śledzenia bloga i Blipa. Naturalnie oprócz zabawy będzie można coś poczytać od czasu do czasu.
A oto konkursowy komiks w pełnej odsłonie. Jedno trzeba powiedzieć - sprzedawca uczciwy i dobrze poradził. ;)
28/10/2008 19:09:49 ● konkursy ● autor: →makojad
Przypomniałem sobie, że mam do rozdania KONTO ITUNES STORE UK Z 10 DARMOWYMI PIOSENKAMI! Piosenki nie są z góry określone, wybierasz je sam/a dowolnie, z całego sklepu (konto pozostaje Twoje).
A ponieważ piosenki muszą być ściągnięte do końca tego miesiąca (tak, zostało 2 dni), więc wymyśliłem szybki i łatwy mini-konkurs:
CO POWIE SPRZEDAWCA?
Miał otwierać nowy blog, ale blog będzie na razie tylko tymczasowy. Zasady konkursu: obejrzyj komiks i wyślij MAILA z odpowiedzią na pytanie: Co powie sprzedawca (w pustym dymku)?
Proszę podać w mailu imię, nazwisko czy ksywkę (obojętnie) bym mógł podać zwycięzcę na Blipie. Oczywiście adres mailowy musi być ważny, gdyż właśnie na ten adres wyślę zwycięzcy dane konta.
UWAGA! Konkurs trwa tylko do jutra tj. 29/10/2008 do 20.00 - wtedy właśnie wylosuję zwycięzcę! Więc proszę się spieszyć z odpowiedzią, tym bardziej, że nie jest trudna. PODPOWIEDŹ: Wybierać jest z czego, ale dobry wybór bywa jeden. ;) Pozdrawiam.