jak zająć czas dzieciom podczas podróży

„Daleko jeszcze?” – który rodzic tego nie zna? Wystarczy przejechać kilka pierwszych kilometrów w drodze na urlop/za miasto/do dziadków/gdziekolwiek indziej, a nasi najmłodsi pasażerowie od razu zaczynają tę swoją stałą „śpiewkę”. O tym, jak bardzo jest to uciążliwe, mówić nie trzeba, natomiast warto powiedzieć, jak sobie z tym poradzić.

Sposoby „edukacyjne”

Pierwszą grupę sposobów można nazwać „edukacyjnymi”, ponieważ – poza zwykłym zajęciem czasu – mogą też czegoś nasze pociechy nauczyć. Wśród nich można wymienić np.:

  • Książeczki. Sprawdzają się bardzo często i niezależnie od wieku (dla najmłodszych z obrazkami, dla starszych po prostu ciekawe). Warto więc mieć je pod ręką dosłownie zawsze. Ciekawym urozmaiceniem może tu być też czytanie z podziałem na rolę.

 

  • Gra w słówka. Ona nigdy się nie znudzi. Wymyślamy kategorię (np. zwierzęta) i podajemy słowo, na którego ostatnią literę następna osoba ma wymyślić kolejne słowo, następna następne itd.

 

  • Gry edukacyjne na telefonie. Takie jak np. „Intro to Colors” nauczą nasze pociechy angielskich słówek, a przy tym zapewnią mnóstwo frajdy.

Sposoby „rozrywkowe”

Drugą grupą są sposoby, które można nazwać „rozrywkowymi”, ponieważ służą po prostu do zabijania czasu, nie niosąc przy tym zbytniej wartości edukacyjnej. Wśród nich można wymienić np.:

  • Wspólne słuchanie muzyki. Wystarczy prosty rozdzielacz do słuchawek i już można słuchać ulubionego zespołu – mama z dzieckiem, brat z siostrą itd. Jeżeli zaś nie rozprasza to kierowcy, można też słuchać muzyki z nagłośnienia samochodowego, a nawet wspólnie pośpiewać.

 

  • „Co to za auto?” Ciekawą propozycją dla starszych dzieci, a zwłaszcza dla chłopców, jest zgadywanie, jakie marki samochodów właśnie minęliśmy lub ewentualnie opisanie ich cech tak, aby syn mógł zgadnąć, jaką markę/jaki samochód mamy na myśli.

 

  • Polowanie na kolor. Kolejna gra z samochodami w roli głównej. Każdy wybiera kolor, po czym wypatrujemy na drodze samochodu w wybranej przez nas barwie. Kto będzie pierwszy, krzyczy – frajda gwarantowana! Podobną zabawę można zresztą powtórzyć z jakimiś elementami krajobrazu – np. zwierzętami (kto pierwszy wypatrzy psa, wygrywa).

 

  • Niekończąca się opowieść. Znów zabawa raczej dla starszych dzieci, ale niezwykle wciągająca. Zaczynamy opowieść, którą urywamy na jakimś wątku. Następna osoba musi go kontynuować, dodając swoje wątki i rozwijając nasze. Następna robi to samo, następna to samo, aż tworzymy całą – czasem nawet wielogodzinną – historię!

 

  • „Z kim zjadłbyś obiad?” Na treningach coachingowych, aby kogoś poznać, pyta się go o to, z kim zjadłby obiad i jakie pytania by mu zadał. Warto przenieść to na realia podróży, tym bardziej że dzięki tej grze rodzice dowiedzą się czegoś więcej o własnych dzieciach, o ich pragnieniach, marzeniach itd.

Oczywiście bez względu na to, czy zdecydujemy się na grę w słówka, czy na rozdzielacz do słuchawek, zawsze i tak najważniejsza jest atmosfera w rodzinie. Jeżeli jej nie ma, nawet najlepsze gry nie przyniosą nam frajdy i nie umilą podróży. Zanim więc zaczniemy szukać jakichś „rewelacyjnych” sposobów, zadbajmy najpierw o tę atmosferę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *