13/01/2009 18:03 ● opinie ● autor: →makojad
Przez Polskę przelewa się po raz kolejny, niczym przypływ oceanu, dyskusja na temat Janusza Palikota. Gdy słucham radia i przeglądam internet wyraźnie rysują się podyktowane przez publicystów i komentatorów 3 konfiguracje rozumienia obecnego "problemu" pana Palikota, które nazwałem sobie mniej więcej tak: wersja ostrożna Palikot obraził, ale miał rację, wersja radykalna Palikot obraził i nie miał racji oraz wersja mafijna Palikot nie obraził i miał rację. Co ciekawe nie dorzuca się konfiguracji Palikot nie obraził i nie miał racji, lecz wiadomo, nie ma ona sensu, bo nie ma w Polsce takiej partii (a co za tym idzie, dziennikarzy), która chciałaby usprawiedliwiać Palikota, a jednocześnie posądzać go o kłamstwo.
W dyskusji poruszane są także wątki pseudo-merytoryczne. A to próbuje się roztrząsać czy posłanka - przedmiot niewybrednego komentarza - rzeczywiście dopuściła się politycznych nadużyć, a to znowu analizować treść wypowiedzi posła Palikota pod względem etymologii słów wchodzących w jej skład. Na próżno.
Wyjaśnianie etymologii słowa "prostytuować", czy skomplikowanej i z reguły niepozytywnej sytuacji relacji międzypartyjnych, nie należy tutaj do meritum. Meritum jest zaś wg mnie takie, iż pan Palikot bywa człowiekiem szalenie niekulturalnym i nietaktownym. Gdy używa się obraźliwego języka, robi się to by obrazić, nie zaś by ukazać np. niepowszednie znaczenie niektórych słów. Poseł Palikot bynajmniej nie stara się zatem wchodzić w rolę prof. Miodka, którego język i wydobywanie znaczeń, choćby słów takich jak np. "prostytuować", jest zaiste "miodem dla uszu". Język Janusza Palikota jest językiem prymitywnych skojarzeń i niewyszukanych określeń.
Jak sądzono dawniej, używany język świadczy o kulturze osoby. Pan Palikot, niewątpliwie inteligentny jegomość, inteligencji swej używa publicznie najczęściej po to, by wprowadzać co poniektórych w zachwyt tym co niechlubne i głupie, niezależnie od tego czy ma rację czy nie. Wszak ani racja, ani głupota nie są funkcją inteligencji, m.in. dlatego czasami mówi się np. że "byle głupi ma rację", na podkreślenie faktu, iż przekonywanie z sensem jest trudną sztuką, nie dla każdego dostępną.
Kategorią bliską dobrze wychowanemu człowiekowi (inne określenie na słowo "kulturalny") jest kategoria wstydu. Wstydzić się należy, gdyż wstyd bywa często skutecznym hamulcem dla głupoty - własnej, a bywa też, że cudzej. Coś mi mówi, że Janusz Palikot pomylił hamulec z gazem i zmienia biegi bez sprzęgła. ;)